Jo Nesbo „Pancerne serce”

pancerne-serce-nesbo-jo-83259235-o

 

Jo Nesbo to norweski pisarz, autor cyklu powieści kryminalnych, których bohaterem jest komisarz Harry Hole. „Pancerne serce” stanowi kolejną część cyklu jednak jak dla mnie to pierwsza książka Nesbo, po którą sięgnęłam. Fakt, że nie przeczytałam wcześniejszych tomów nie stanowił problemu, gdyż książka nie była w szczególny sposób powiązana w poprzednimi. Chociaż czytelnikom, którzy po kolei czytają kolejne tomy z cyklu o Harrym Hole na pewno jest łatwiej. Ja dopiero zamierzam nadrobić zaległości.

 

„Pancerne serce” to świetny kryminał opowiadający o serii morderstw w Norwegii. Początkowo w podobny sposób giną dwie kobiety, które z pozoru nie mają ze sobą wiele wspólnego. Szef Wydziału Zabójstw decyduje się prosićd o pomoc w śledztwie specjalistę od seryjnych morderstw, czyli komisarza Hole. Tymczasem ten nie jest zainteresowany powrotem do pracy w policji. Ostatecznie z powodu spraw osobistych powraca do Norwegii. Kiedy ginie znana parlamentarzystka Marit Olsen, komisarz postanawia pomóc w rozwikłaniu zagadki. A to nie koniec morderczej serii. Kim jest morderca? Jaki jest związek między zamordowanymi? Jaki jest motyw postępowania tajemniczego zabójcy? Na te i szereg innych pytań musi odpowiedzieć Harry Hole i jego współpracownicy. Niesamowicie wciągająca i pełna zwrotów akcji fabuła, intrygujący komisarz oraz wielowątkowość sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Pomimo dość dużej objętości (ponad 500 stron) nie można się od niej oderwać.

„Pancerne serce” Jo Nesbo, 2010, Wydawnictwo Dolnośląskie

David Baldacci i jego „Kolekcjonerzy tajemnic”

           „Kolekcjonerzy tajemnic” to pierwsza książka Baldacciego, którą miałam okazję przeczytać. I chociaż nie znałam wcześniej bohaterów Klubu Wielbłądów, lektura bardzo mnie pochłonęła. Początkowo w książce przeplatają się dwa wątki: historia oszustki Annabelle oraz wątek śmierci dwóch osób w Waszyngtonie: przewodniczącego Izby Reprezentantów oraz pracownika Biblioteki Kongresu.
Baldacci świetnie opisuję intrygę, jaką knują Annabelle i jej towarzysze aby okraść „króla hazardu” w Atlantic City. Dopiero w dalszej części książki dowiadujemy się dlaczego to robi. Chęć zarobienia ogromnej ilości pieniędzy nie jest jedynym powodem jej postępowania. W rzeczywistości motorem działania Annabelle jest zemsta…
Tymczasem przyjaciele zmarłego w Waszyngtonie bibliotekarza, próbują rozszyfrować tajemnice jego śmierci. Nie wierzą, że zmarł on na atak serca i intuicja ich nie zawodzi. Na dodatek ktoś zaczyna ich śledzić a wokół giną kolejne osoby…
Czytelnik zastanawia się co łączy te historie i w końcu okazuje się, co jest punktem wspólnym tych dwóch wątków, a raczej kto… Tak na prawdę historia robi się jeszcze ciekawsza, kiedy dowiadujemy się, że tajemnicza Annabelle jest byłą żoną zabitego bibliotekarza. Czy ekipie Olivera Stone i Annabelle uda się rozwikłać wszystkie tajemnice? czy wszyscy przeżyją? co łączy wszystkie zabójstwa i kto je zlecił? Zainteresowanych odsyłam do lektury.

Liczne niedomówienia, tajemnice i intrygi sprawiają, że książka jest świetną i wciągającą lekturą. Charakteru dodaje także nagromadzenie postaci o tak odmiennych charakterach. Polecam!

„Kolekcjonerzy tajemnic” David Baldacci, 2008, Wydawnictwo Albatros

Zaległości…

Troszkę się zaniedbałam w pisaniu. Ale tak to właśnie u mnie jest, dużo bym chciała zrobić, ale dni są za krótkie. Niestety nawet książki ostatnio nie mają pierwszeństwa w czasie wolnym. Moje dziecko przechodzi bunt dwulatka i niestety wolna chwila pojawia się rzadko i przeznaczana jest raczej na leżenie plackiem ;) i chociaż książki wołają do mnie „Przeczytaj mnie!”, ja po prostu zasypiam po paru stronach. I to wcale nie ich wina bo nie są bynajmniej nudne… :)

Mam nadzieję, że w marcu nadrobię zaległości. Wczoraj udało mi się wypożyczyć kilka lekkich książek na wieczór. A w wolnej chwili (mam nadzieję, że szybko nastąpi) napiszę swoją opinię na temat nie dawno przeczytanej książki pt. „Kolekcjonerzy tajemnic”, której autorem jest David Baldacci.

A więc do zobaczenia!

Walentynki… obchodzić czy lekceważyć?

Nie przywiązuję większej wagi do tego święta. Jestem raczej neutralna w stosunku do Walentynek. Nie mogę powiedzieć, że ich nie obchodzimy z mężem bo kwiatek na stole ładnie się prezentuje i na pewno to miły gest. Denerwuje mnie jedynie komercjalizacja tego święta. Wszędzie rzucający się czerwony kolor, sklepy zapełnione kartkami, misiami, poduszkami i innymi gadżetami. A przecież facet jak kocha to sam na pewno coś wymyśli i nie trzeba mu pomagać. A może tylko mi się tak wydaje?

Każdy lubi dostawać prezenty, ale nie zapomnijmy, że bez okazji też miło jest coś dostać lub podarować. Kwiatek od czasu do czasu to niewielki majątek, a jaka przyjemność dla obdarowanej osoby.

Miłość trzeba pielęgnować i nie zapominajmy o tym przez cały rok.

A więc życzę Wam dużo miłości, wzajemnego zrozumienia oraz cudownych chwil przez cały rok!

Witaj, świecie!

Witam!

Właśnie zaczynam swoją przygodę z blogowaniem. Trzymajcie kciuki!  :-)

O czym będzie ten blog? Cóż… z założenia ma być miejscem do wygadania się  :-) a porozmawiać można o wszystkim, prawda?

Długo zastanawiałam się nad nazwą bloga (swoją drogą większość nazw była zajęta) bo właściwie nie chcę skupić się tylko na jednej dziedzinie. Uwielbiam książki i film więc na pewno o tym nie raz tutaj przeczytacie. Jednak oprócz tego istnieje mnóstwo dziedzin, które mnie interesują.

Jestem osobą ciekawą świata i żądną wiedzy, ale jak każda młoda mama nie zawsze znajduję na to czas. Macierzyństwo sprawia mi wiele radości i daje mnóstwo satysfakcji, ale nie można zapomnieć o rozwijaniu siebie i swoich zainteresowań. Tylko, czemu dni są za krótkie…?

Pozdrawiam!

P.S. Bądźcie tolerancyjni dla początkujących blogerów :-)