Robert Galbraith „Wołanie kukułki”

Odcięłam się od świata… na dwa dni. Z jakiej przyczyny? Po prostu zaczytałam się w książce pt. „Wołanie kukułki”. Niech nikogo nie zmyli nazwisko Roberta Galbraitha na okładce, bo pod tym pseudonimem kryje się J.K. Rowling.

Czytając opinie internautów daje się zauważyć, jak różne są gusta ludzkie. Jednych ta pozycja literacka zachwyca, inni czują się zawiedzeni. Ja osobiście bardziej staje po stronie tych pierwszych. Książka po prostu mnie wciągnęła.

Dla tych, którzy nie mieli okazji jeszcze jej przeczytać powiem tylko, że „Wołanie kukułki” to opowieść o śledztwie detektywa Cormorana Strike’a w sprawie morderstwa znanej modelki Luli Landry. Sprawa jest dosyć skomplikowana bo większość faktów świadczy o tym, że było to samobójstwo. Jednak w toku śledztwa wychodzą na jaw co raz ciekawsze fakty. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że wiele osób mogło mieć coś wspólnego z tą zbrodnią. Kiedy wydawało mi się, że już wiem, kto stoi za zabójstwem pięknej Luli, nie mogłam wymyślić jakim sposobem to zrobił…  Oprócz ciekawej fabuły na uwagę zasługuje tutaj dość ciekawe zestawienie cech fizycznych detektywa z jego wybitnymi umiejętnościami dedukcji. Ni jak nie pasuje do niego nowo zatrudniona asystentka i chociaż początkowo nie pałają do siebie sympatią, później zaczynają doskonale się uzupełniać.

Tak jak pisałam, książka ta wywołuje dosyć sprzeczne uczucia więc jedynym sposobem jest, aby każdy zainteresowany sam ją przeczytał. Ja ze swojej strony polecam ją na te deszczowo-śnieżne dni.

„Wołanie kukułki” otwiera cykl serii książek o detektywie Cormoranie Strike i ja
z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Ciekawa jestem czy jest więcej takich osób jak ja…

Pozdrawiam!

„Wołanie kukułki” Robert Galbraith, 2013, Wydawnictwo Dolnośląskie